• 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg

Miejscowości

Wiadomości

Aktualności

Fotorelacje

Videorelacje

Najbliższe wydarzenia

czwartek, 03 październik 2013 09:56

Najważniejsze, że w górach jest bezpiecznie…- wywiad z Naczelnikiem GOPR, Grzegorzem Chudzikiem

Napisane przez 

Zimowy sezon powoli mija, a my rozmawiamy tym razem z Grzegorzem Chudzikiem - Naczelnikiem Bieszczadzkiej Grupy GOPR o ratowniczych wyzwaniach, o ubiegłorocznych sukcesach i o satysfakcji płynącej z bycia ratownikiem górskim. Nie zabraknie też kilku ważnych rad dla turystów, którzy kochają góry.

 

wbieszczadach.net: Kiedy i jak zaczęła się Pana przygoda z GOPR-em?

Grzegorz Chudzik: W połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku w Ustrzykach Górnych na studenckiej bazie noclegowej poznałem wielu ratowników z kręgu SKPB i miejscowych. W Bieszczadach spędzałem wówczas ok. 3 miesiące w roku. Powoli zbliżałem się do idei ratownictwa górskiego, by w 1978 roku formalnie zostać członkiem Grupy Bieszczadzkiej GOPR.

wbieszczadach.net: Pełni Pan funkcję Naczelnika GOPR-u. Na czym ona dokładnie polega?

G.Ch.: Statut GOPR precyzuje te zadania. Oficjalnie Naczelnik jest przełożonym służby górskiej i kierownikiem zakładu pracy w rozumieniu KP. Praktycznie zajmuję się wszystkim, boleję zaś, że ratownictwem samym w sobie coraz mniej. Powód – walka o finansową egzystencję Grupy i wszechobecna biurokracja.

wbieszczadach.net: Ratownictwo górskie wiąże się z dużym zagrożeniem. Jakie akcje, w których brał Pan udział, najbardziej zapadły w pańskiej pamięci ?

G.Ch.: Te tragiczne, które rodzą pytanie, czy można było uniknąć tragedii oraz te zakończone sukcesem i świadomością uratowania życia ludzkiego. Na ratunek idzie się zawsze z nadzieją, nie kalkuluje się innych wariantów. Dlatego traumatyczną była sytuacja zwiezienia z gór zwłok 3 dziewczynek z Czeczenii. Ratownicy nie szli ratować!!! To była sytuacja nienormalna, ale ktoś to musiał zrobić.

wbieszczadach.net: Czy uratował Pan kiedyś czyjeś życie?

G.Ch.: Bezpośrednio nie, biorąc zaś udział w wielu akcjach, jakaś cząstka mojego zaangażowania w powodzenie akcji by się znalazła.

wbieszczadach.net: Istnieją w życiu człowieka takie chwile, kiedy czuje znużenie i potrzebuje pewnej zmiany. Czy kiedykolwiek pomyślał Pan o tym, żeby zrezygnować z bycia ratownikiem GOPR?

G.Ch.: Ratownikiem jest się do końca życia. Wiadomo, że sił fizycznych może braknąć, ale mentalnie ciągle ma się w pamięci słowa ratowniczego Przyrzeczenia: „…Dopóki zdrów będę, na każde wezwanie Naczelnika stawie się…”. To nie ma nic wspólnego z wykonywanym obecnie zawodem i pełnioną funkcją. Przez prawie 20 lat mieszkałem daleko od gór, ale obowiązki ratownika-ochotnika podejmowałem regularnie w każdej wolnej chwili i tak pewnie zostanie.

wbieszczadach.net: Z pewnością były wzloty i upadki w działalności Bieszczadzkiego GOPR-u. Z czego jest Pan najbardziej dumny? A nad czym można byłoby popracować?

G.Ch.: Ponad 50-letnia obecność GOPR w Bieszczadach upadków nie odnotowała. Było ciężko, ale zadania służby górskiej zawsze były realizowane z poświęceniem i zaangażowaniem ratowników z wykorzystaniem sprzętu dostępnego na obecną chwilę. Ruch turystyczny w Bieszczadach zwiększa się, organizacja musiała za tym nadążyć, zapewniając bezpieczeństwo nie tylko turystom, ale także miejscowej ludności. Zawsze można coś poprawić, udoskonalić, pracować na lepszym sprzęcie. Jednak najważniejszy będzie ratownik, jego wyszkolenie i predyspozycje. Permanentnie uzupełniamy kadrę ratowników-ochotników, gdyż muszą oni zastąpić tych, co przechodzą w stan pozasłużbowy ze względu na wiek lub stan zdrowia.

Dopracowaliśmy się optymalnej sieci dyżurek wyposażonych w niezbędny sprzęt ratowniczy i łączność. Troską jest, by utrzymać go sprawnym, a wyeksploatowany wymieniać. I tu wracamy do punktu wyjścia – finanse. Dotychczasową stabilność finansową Grupy Bieszczadzkiej GOPR mogę uznać za swój sukces.

wbieszczadach.net: Co można zyskać będąc ratownikiem GOPR?

G.Ch.: Na pewno nic materialnego. Jako Grupa cieszymy się, mam nadzieję, dużym zaufaniem społecznym i to jest ten zysk z przynależności do organizacji.

 gopr1 thumb medium479 322

wbieszczadach.net: Czy ratownikiem może zostać każdy?

G.Ch.: Na pewno nie. Jest dużo formalnych wskazań z egzaminem wstępnym na czele. W okresie kandydackim odpada prawie 50% stanu, nie odnajdują się z wielu przyczyn, lub nie akceptuje ich organizacja.

wbieszczadach.net: Ostatnio 19 i 20 stycznia 2013 roku odbyły się egzaminy na ratownika GOPR. Czy było wielu chętnych? Ilu osobom udało się przejść przez egzaminy?

G.Ch.: Do egzaminu przystąpiło 12 kandydatów, połowa sobie poradziła, reszta ma szansę w ciągu roku nadrobić braki w wiedzy z topografii i jazdy na nartach – te elementy egzaminu najczęściej są oblewane. Cieszy, że wszyscy są z terenu działania Grupy. Jest też jedna dziewczyna.

wbieszczadach.net: Jak podsumowałby Pan rok 2012 w działalności Bieszczadzkiej Grupy GOPR?

G.Ch.: Trudny, z wieloma akcjami i wyprawami, które potwierdziły profesjonalizm służby górskiej w Bieszczadach. Trudny finansowo rok zamknął się stratą bilansową. Jednym słowem nie odbiegający od wcześniejszych lat.

Warto odnotować rzeczywisty postęp. Grupa jako pierwsza i na razie jedyna w Polsce uzyskała certyfikat do współpracy z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym z użyciem technik linowych. Takich akcji było już 4. W śmigłowcu EC-135 startującego z Sanoka jest miejsce dla ratownika pokładowego GOPR. To duży postęp zbliżający nas do standardów światowych w ratownictwie górskim.

 gopr3

wbieszczadach.net: Do jakiego rodzaju wypadków najczęściej zostaje wzywany GOPR?

G.Ch.: Są to wszelkiego rodzaju urazy i kontuzje, zachorowania, zaginięcia.

wbieszczadach.net: Zdarzają się akcje, które źle się kończą... Co wtedy?

G.Ch.: Źle się czujemy. Potem przychodzi czas na refleksję i analizę. Prowadzimy też wiele akcji profilaktycznych mających na celu upowszechnienie zasad bezpiecznego uprawiania turystyki i wszelkich form rekreacji ruchowej w górach – poczynając od szkół po organizatorów wypoczynku młodzieży. Nagłaśniamy ewidentne przykłady lekceważenia gór. Mamy nadzieje, że przynosi to efekty.

wbieszczadach.net: Jakich rad udzieliłby pan turystom?

G.Ch.: Nie ma łatwych gór, które można lekceważyć. Także Bieszczady bywają groźne, dochodzi tu do wielu tragedii. Zawsze należy zachować rozsądek i rozwagę. Niby frazesy, ale góry nie wybaczają błędów!

 gopr4 thumb medium479 320

wbieszczadach.net: Jaka satysfakcja płynie z pracy ratownika?

G.Ch.: Że w górach jest bezpiecznie. Spotkało się 2 ratowników, jeden mówi: miałem wspaniały dyżur, przez tydzień prawie codziennie akcja. Drugi przeciwnie - przez tydzień nie opuszczał dyżurki, ale ripostuje: to znaczy było bezpiecznie, nikt w górach nie ucierpiał.

Istotą ratownictwa jest gotowość do niesienia pomocy, a z gór wszyscy niech wracają szczęśliwie i z pozytywnymi wrażeniami, jakie daje kontakt z naturą w środowisku górskim. Niech świadomość, że jesteśmy, pozostanie największą satysfakcją bycia ratownikiem.

wbieszczadach.net: Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy wszystkim ratownikom Bieszczadzkiego GOPR-u kolejnych sukcesów i zadowolenia z pełnionej służby.

Foto: archiwum GOPR Bieszczady

Pogoda Cisna z serwisu

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Facebook

Nasz kanał YouTube

Artykuły

Atrakcje w Bieszczadach

Ciekawe miejsca w Bieszczadach

Cerkwie, koscioły i cmentarze w Bieszczadach

Szlaki turystyczne w Bieszczadach

Szlaki rowerowe w Bieszczadach

Trasy samochodowe w Bieszczadach

Zabytki w Bieszczadach

Fauna bieszczadów

Flora bieszczadów

Ciekawostki

Ciekawi ludzie w Bieszczadach

 

Kontakt

Bieszczadzki Portal Turystyczny wbieszczadach.net Redaktor Naczelny Piotr Kutiak 663 740 066
 Potrzebujesz reklamy? ZADZWOŃ502 920 384